O autorze
(http://www.skrzynski.info.pl), lat 34, jest dziennikarzem, aktywistą i społecznikiem, rzecznikiem ds. osób niepełnosprawnych przy Prezydencie Wrocławia, współzałożycielem Fundacji W-skersi. Wykłada w Instytucie Dziennikarstwa i Komunikacji Społecznej Uniwersytetu Wrocławskiego, jest autorem programów TV, m.in. „W-skersów” (autorska nazwa, która trafiła do j. polskiego), za który otrzymał Grand Prix w konkursie dziennikarskim „Oczy Otwarte”, organizowanym przez Integrację. Ponadto zdobył wyróżnienie PZMot za promowanie sportu żużlowego w mediach, a w 2012 r. - wyróżnienie w plebiscycie „Człowiek bez barier”. Porusza się na wózku z powodu postępującego zaniku mięśni. Skakał na bungee, latał szybowcem i paralaotnią. Uwielbia podróże i sport żużlowy; nurkuje.

Pasjonuje się sportem żużlowym, z łzą w oku obserwując mistrzostwo świata Tomasza Golloba i z podziwem przyglądając się rozwojowi kariery Jarosława Hampela. Obu wielokrotnie przepytywał w licznych wywiadach. Uwielbia podróże, najlepiej w uroczym towarzystwie – multikolorowość we Włoszech i tolerancję na ulicach Londynu, a także przestrzeń miejsc i ludzi – Wroclove, czyli stanu świadomości. Sposób poruszania i choroba nie przeszkadzają mu z "łapczywym chłonięciu życia i każdej chwili". Uważa, że szczęście ma kolor zielono-niebieski...

Granda przy okazji meczu eliminacyjnego Polska – Warszawa

W stolicy Polski zbudowano stadion za prawie dwa miliardy złotych – z dachem. Dziś na tym obiekcie miał się odbyć ważny mecz eliminacyjny do mistrzostw świata, do Warszawy zjechały tłumy kibiców z całej Polski. Także niepełnosprawnych, dla których logistyka była utrudniona. Dachu jednak nie zasunięto, mimo prognoz pogody, a sędzia nie rozpoczął pojedynku Polska – Anglia. Może zatem czas na nowych ludzi w PZPN, menedżerów, ludzi z wizją, ale i pragmatyczną oceną rzeczywistości. Takich, którzy mają obycie w świecie, ale i szacunek w naszym kraju. Z piłki nożnej najbardziej lubię sport żużlowy, ale – oceniając z dystansem i odpowiadając na kuszenie Rzymu – stawiam na Zbigniewa Bońka.

Ja się nie znam na piłce, ale konstatuję rzeczywistość. Na mecz z Grecją, przy upale dach był zasunięty. Dziś, kiedy prognozy były mocno deszczowa, rzeczniczka PZPN zaklina rzeczywistość i mówi, że… nie spodziewali się, aż takiej ulewy. Słychać, że nie ma drenażu… Architekt "Narodowego" dorzuca, że położono trawę inną niż była na EURO, i niż zakładał...

Pamiętam taki mecz żużlowy na Stadionie Olimpijskim we Wrocławiu ówczesnej drugiej drużyny Sparty Astro Wrocław – rok ‘92. W ciągu prawie dwóch godzin, zawiadujący jako kierownik zawodów Lucjan Korszek ze swoją ekipą doprowadził tor do jazdy i zawody się odbyły. Nieco później na tym samym obiekcie odbył się Finał Indywidualnych Mistrzostw Świat. Znów była ulewa, i ponownie organizatorzy stanęli na wysokości zadania. Wygrał kolorowy Greg Havelock, z Wielkiej Brytanii. To było w ubiegłym wieku, dziś dwadzieścia lat później – na STADIONIE Z DACHEM, MECZ ODWOŁUJEMY Z POWODU OPADÓW DESZCZU.

I śmieszno, i straszno. Gdyby na mecz przyszło 5 panów wzajemnej adoracji – przeszlibyśmy nad tym do porządku dziennego. Ale do Warszawy przyjechali kibice z całej Polski. Także ci z utrudnioną mobilnością. Jedni i drudzy chcieli dopingować swoją drużynę. Zmierzali do stolicy bez obaw, na stadion z możliwością zasunięcia dachu. Ktoś o tym zadecydował. A kto pokryje koszty? Czas na ludzi, menedżerów - moim zdaniem, którzy widząc deszcz, ulewę, nie zobaczą słońca. Zdrowy rozsądek i tyle. Niewiele wystarczyło – tak wiele zabrakło.
Trwa ładowanie komentarzy...